Szanowny panie Peverell,
uprzejmie informuję, że ostatnie dwa tygodnie lata spędzę w swoim małym domku na Mazurach, czyli w Polsce. Samotnie.
Oczywiście dla pańskiego spokoju ducha na dole zamieszczam adres. Proszę jednak czuć się zaproszonym w moje skromne progi. Obecność nieobowiązkowa.
L. Lubieniecka
Micah,
Ja.
Na każdy inny posiłek też.
Lu
PS. Wydaje mi się, że moje skrzaty domowe są w stanie przygotować wszystko na co masz ochotę, więc mam nadzieję, że nie będzie problemem, że nie wiem co na kolację.
Micah,
niestety nie będę mogła się z Tobą spotkać w najbliższym czasie - mój ojciec zajął mi pokój gościnny i zaraził Smoczą Ospą. Czy mógłby być bardziej irytujący? Nie wydaje mi się. To najgorszy prezent tej dekady.
A Ty jak się czujesz?
Już tęsknię.
Lusia
Mój drogi,
Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek ucieszę się z propozycji urządzenia sobie legowiska w piwnicy, jednak obawiam się, że jest już za późno- on już wie, że tu jestem i zauważy moje zniknięcie. Jak chcesz mnie stąd zabrać na stałe, to weź się ze mną po prostu ożeń. Postaram się chorować jak najkrócej, więc też wezmę eksperymentalną szczepionkę.
Mam nadzieję, że przejdziesz smoczą ospę dość szybko i bezboleśnie, bo prezent urodzinowy chciałabym Ci dać już osobiście i nago.
A i przepraszam za zmianę języka, Stary nie operuje francuskim. Zna tylko tak, proszę i szybciej- czyli tyle ile krzyczą do niego dziwki w Paryżu.
Mam nadzieję, że poradzisz sobie ze swoim zaganiaczem sam w tym czasie.
Lusia
Najdroższy,
wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
Lusia
Micah,
gdzie mój ojciec nie ma kontaktów...
Nie gwarantuję, że uda mi się załatwić Ci to na już, booo mamy małe zamieszanie w rodzinie (okazało się, że ponad 15 lat temu ojciec miał skok w bok i mam jeszcze mlodszą siostrę od Luciusa! A to gnojek...).
Ale zobaczę, co da się zrobić.
Clar.
Zrobiłby wszystko dla wspaniałego zięcia, pamiętaj. Najważniejsze, że dał Ci spokój, gdy jednak nam nie wyszło.
Oh, uwierz mi, jest na co narzekać. Póki co jednak kończę chorować na Ospę, ale jak już z tego wyjdę - spodziewaj się nawiedzeni w postaci mojej skromnej osoby. Ewentualnie może wpadniesz do mnie któregoś razu po pracy?
Dopóki daje mi pieniądze na przeżycie i normalne życie w Hogsmeade - nie zależy mi na spadku.
Clar.
Oh, gdyby chciał, to już by Ci zrobił krzywdę. Nie jestem jego oczkiem w głowie, więc się nie przejmuj. Ale istnieje prawdopodobieństwo, że właśnie dlatego Ci nie odpisywał na listy...
Jeszcze może dwa dni i już stanę na nogi. I po tej rewelacji, którą mi sprzedałeś, nie ma opcji, bym się z Tobą nie spotkała. Jak to się żenisz? ...Z KIM?! Znaczy... Gratulacje! Mam nadzieję, że wybranka Twojego serca Cię uszczęśliwi.
Clar.
Powodzenia...? Nie spodziewaj się za dużo...
Zdjąłem koszulkę w te wakacje. Jeśli tak to przedstawiasz, to nieźle wpadłeś, Peverell i nie ma dla Ciebie już ratunku.
Jeśli tak uważasz... Zobaczymy, co da się zrobić z tym spotkaniem.
Clar.